| Dobre mleko od zadowolonych krów |
|
|
Prof. Dr hab. Zenon Schneider Zastosowanie technologii Efektywnych Mikroorganizmów (EM)W dzisiejszych czasach obserwujemy rozszerzający się rynek przetworzonych produktów mleczarskich. Wzrasta zwłaszcza ilość konsumowanych jogurtów, kefirów, serów. Wzrósł status szlachetnych wysoko przetworzonych serów podawanych obecnie przy okazji różnych uroczystości, a ich cena jest niejednokrotnie wyższa aniżeli cena szynki. Ludzkość wykorzystuje mleko zwierząt od czasów prehistorycznych. Specjalną wdzięczność jesteśmy winni krowom. Mleko od krów ratowało miliardy ludzi od niedożywienia i niedoboru białka, a zwłaszcza egzogennych aminokwasów potrzebnych niemowlętom, od niedoboru witamin i minerałów. To krowom należą się pomniki. Przeżuwacze doprowadziły do perfekcji kooperatywną fermentację mikroorganizmów w żwaczu. Przetwarzają one zróżnicowane struktury materiału roślinnego w wysokowartościowy pokarm dla organizmu zwierzęcego, bogatego w egzogenne aminokwasy. Fermentowane mleko stosowano już w czasach biblijnych - ten zabieg umożliwia rozłożenie laktozy w mleku. Dwucukier (laktoza) jest źle tolerowany przez większość dorosłych na świecie, a spożyty w większych ilościach powoduje obstrukcje przewody pokarmowego. Podczas fermentacji laktoza jest rozkładana enzymatycznie na cukry proste: glukozę i galaktozę. Z przyjemnością obserwuje się jak chętnie młodzież pije różne formy fermentowanego mleka. Nawyk raz wprowadzony ma szansę ciągnąć się przez pokolenia. Dzięki jogurtom przyjazne mikroorganizmy obecne zarówno w jelitach ludzi jak i zwierząt, a do nich zaliczają się szczepy, które są rezydentami w przewodzie pokarmowym ludzi np. szczepy z grupy Bifidobacterium chroniące jelito grube przed infekcjami i nowotworami jak: B.infantis u niemowląt i B. adolescentis u dorosłych, powinny na stałe tam pozostać. Te mikroorganizmy genetycznie przystosowane do specyficznego przyczepiania się do powierzchni jelita stanowią u zdrowych ludzi ok. 30 proc. mikroorganizmów jelita grubego. Nowe przetworzone pasze dla krów i nowe rasy wydajnych krów powinny cieszyć gdyby nie fakt, że jedynym kryterium utrzymania się tych produktów mleczarskich na rynku jest ich cena. Traktowanie zwierząt nie jak naszych przyjaciół, które kształtują nasz stosunek emocjonalny do przyrody, lecz jak rzecz rynkową, przeraża. Cofa nas to do stanu odczłowieczenia z czasów starego Starego Testamentu. Przyjrzyjmy się, jakich zagrożeń w obecnym sposobie karmienia krów można oczekiwać, jesteśmy, bowiem znacznie mądrzejsi aniżeli 50 lat temu. Podstawowym pokarmem każdego przeżuwacza jest materiał roślinny. Skład wyspecjalizowanych mikroorganizmów żwacza przystosował się do enzymatycznego rozkładu struktur chemicznych zjadanych roślin na proste przyswajalne związki. Niektóre z mikroorganizmów musiały przejść dłuższą drogę ewolucji, aby skompletować właściwy zestaw genów i ustanowić współdziałanie między innymi mikroorganizmami. Czynnik napędzający selekcję to potrzeba skorzystania ze złożonych struktur określonej grupy roślin. Prześledźmy, jakie następstwa dla składu komórki roślinnej mogą wystąpić, jeśli zaatakuje ją patogen, względnie będzie irytowana czynnikiem abiotycznym. Pod wpływem warunków zewnętrznych te same rośliny zmieniają swój skład ilościowy i jakościowy. Zagrożona komórka roślinna broniąc się przed atakiem patogena wytwarza wolne rodniki i uszczelnia ścianę komórkową ligniną.Od niedawna wiemy, że komórki roślinne wyposażone są na swojej powierzchni w specyficzne czujniki (receptory) odbierające sygnały od patogenów bądź nieprzyjaznych bakterii. Jak pokazano na rysunku 1, zaalarmowana komórka roślinna mobilizuje się do odparcia zagrożenia i przestawia swój metabolizm na produkcję niezbędnych do wytworzenia silnie usieciowanej ściany komórkowej z takich związków jak np. alkohol koniferylowy głównego składnika ligniny. Wytwarza też inne substancje, które zmieniają smak rośliny. Zmieniony metabolizm komórki odbywa się kosztem syntezy białek i kwasów tłuszczowych. Jednak, co najgorsze, komórka roślinna atakując patogeny, zaczyna wydzielać silnie utleniające związki – wolne rodniki, a te zaś atakują chemicznie białka i kwasy tłuszczowe zamieniając je w formy niestrawne, jak np. utlenione aminokwasy albo wręcz trujące aldehydy, z których aldehyd malonowy należy do grupy związków silnie mutagennych (rys. 2). Jak zostanie omówione dalej, podobny do roślinnego, system wytwarzania wolnych rodników posiadają również fagocyty, – czyli komórki żerne zwierząt i ludzi. Jest wiele różnych czynników alarmujących o zagrożeniu. Pochodzą one nie tylko od organizmów żywych, ale także są to czynniki abiotyczne, takie jak: gazy przemysłowe, opadające cząstki z kominów, nagła zmiana temperatury i skaleczenie rośliny. W przypadku roślin przeznaczonych na paszę, reakcja na zagrożenie zaczyna się już w momencie koszenia zielonki i kończy się w chwili zablokowania metabolizmu komórki pod wpływem soków trawiennych. Przedłużenie stanu zagrożenia żywej komórki ro?linnej przez przetrzymywanie jej po skoszeniu, a także w żwaczu z powodu podania naraz zbyt dużej porcji wygłodzonemu zwierzęciu tylko pogarsza jakość paszy. Dlatego pożądane jest, aby u przeżuwaczy pokarm roślinny zastał w żwaczu przygotowany system mikroorganizmów, których skład wyspecjalizował się na dany rodzaj paszy. Polisacharydowe składniki ścian komórkowych poszczególnych roślin różnią się i wymagają wyspecjalizowanych enzymów do ich degradacjiSzczególnie ściany roślin jednoliściennych różnią się strukturą polisacharydową od ścian roślin dwuliściennych. Potrzeba wielu godzin ażeby bakterie wyposażyć w nowe narzędzia (enzymy) rozkładające np. inny typ hemicelulozy, składnika ściany pierwotnej komórki roślinnej. Zaangażowanie innej grupy enzymów do rozkładu odmiennej od dotychczasowej roślinnej ściany komórkowej w paszy wymaga czasu, a czynnik czasu liczy się, bo pokarm przemieszcza się w przewodzie pokarmowym. Jeśli system jest mało sprawny, treść pokarmu przesunie się do dalszych obszarów przewodu pokarmowego gdzie nie ma możliwości jego użytecznego trawienia i wchłaniania przez organizm zwierzęcia. Ponieważ żwacz robi użytek z wielu różnych mikroorganizmów, a każdy ze szczepów z osobna nie jest w stanie rozłożyć kompletnie materiał roślinny, współpraca tych szczepów i ich ilościowy stosunek decyduje o sprawności trawienia i efektywności wykorzystania nowego typu pokarmu. Spowodowanie w żwaczu ilościowego wzrostu niektórych mikroorganizmów dysponujących wyspecjalizowanymi enzymami trwa jednak wiele dni. Niektóre mikroorganizmy mają nieraz wyjątkowe wymagania pokarmowe. Potrzebują śladowych ilości bardzo rzadkich mikroelementów np. molibdenu, wolframu, wanadu, kobaltu i niklu, a także bakteryjnych czynników wzrostu, które muszą pozyskać spoza komórki. Jednostronna pasza spowodowała, że niektóre mikroorganizmy żwacza, wykorzystywane dotąd tylko w wąskim zakresie, straciły niektóre geny bądź zapis ich struktury uległ zniekształceniu. Taki żwacz nie jest w stanie odtworzyć pierwotnego garnituru sprawnie współpracującego systemu mikroorganizmów. Brakujących mikroorganizmów nie można też otrzymać w zielonej paszy pozyskiwanej ze zubożonych w mikroorganizmy gleb. W glebach takich został przerwany obieg obora-pole w wyniku zaniechania stosowania nawozu naturalnego na rzecz nawozów sztucznych. Do odtworzenia struktury mikrobiologicznej zaniedbanej gleby dochodzi się przez kilka lat i w tym czasie gleby te nie są wydajne bez nawozów. Mikroorganizmy EM (o Efektywnych Mikroorganizmach (EM) pisaliśmy wielokrotnie w poprzednich numerach, a także od sierpnia br. zapoczątkowaliśmy cykl artykułów na ten temat oraz na temat rolnictwa mikroorganicznego – dop. Redakcji) przyśpieszają proces przywrócenia równowagi mikrobiologicznej gleb przy wsparciu mierzwy uprzednio zasiedlonej tymi mikroorganizmami w oborze. Efektywne Mikroorganizmy (EM) stwarzają warunki do odtworzenia równowagi ekologicznej między glebą, a środowiskiem gdzie przebywają zwierzętaEfektywne Mikroorganizmy (EM), które przecież w znacznej mierze pochodzą ze żwacza i ze zdrowej, nieskażonej gleby, mogą przywrócić proces wielostronnej zdrowej fermentacji w żwaczu i umożliwić szybkie przystosowanie się do nowych warunków pokarmowych. Współdziałanie między mikroorganizmami zwykle odtwarza się samo po tym, gdy znikną zewnętrzne czynniki zaburzające ich dostęp do puli komplementujących się mikroorganizmów. Do tych szczególnie korzystnie wspomagających odtworzenie kompleksu współdziałających mikroorganizmów w żwaczu zaliczyłbym te grupy bakterii w EM, które wytwarzają kwas mlekowy jak również bakterie propionowe. Bakterie propionowe zanim przejdą na fermentację beztlenową konsumują resztki tlenu zawartego w paszy przerywaj?c natychmiast zdolność komórki roślinnej do wytworzenia zabójczych wolnych rodników tlenowych. Ten krótki okres ograniczonego dopływu tlenu jest tym bakteriom nawet potrzebny, ponieważ tylko w jego obecno?ci mogą wyprodukować stosunkowo szybko aktywna dla zwierzęcia i człowieka formę witaminy B12 (patrz objasnienie na rys. 4). Jednak w żwaczu witamina B12 jest przede wszystkim niezbędna innym organizmom żwacza i sprzyja ich szybkiemu rozmnażaniu się, uczestnicząc wspólnie z inną witaminą – kwasem foliowym w syntezie składników, z których jest zbudowany materiał genetyczny – DNA. Podczas gdy witamina B12 jest syntetyzowana wyłącznie przez bakterie to kwas foliowy znajduje się prawie wyłącznie w paszy zielonej. Obydwie witaminy są niezbędne również organizmowi krowy i są wielce pożądane w mleku. Badania nad funkcją mikroorganizmów w żwaczu są w toku i na rynku sądostępne również inne, zbliżone do EM preparaty biologiczne, które są wynikiem tych badań. Efektywne Mikroorganizmy (EM) wiąąamoniak w oborach.Większość obór nie grzeszy miłym zapachem. Zimą, gdy ogranicza się dopływ świeżego powietrza woń amoniaku jest szczególnie dokuczliwa dla bydła i obsługującego personelu. Taka sytuacja wskazuje również na szczególną irracjonalność. Z jednej strony kupujemy nawozy azotowe do nawożenia pól w tym również mocznik i siarczan amonu, a z drugiej strony w tym samym gospodarstwie rolnym znaczna część azotu związanego przez rośliny po przepuszczeniu przez przewód pokarmowy krowy jest emitowana do atmosfery w formie lotnego amoniaku przyczyniajśc się do jej zanieczyszczenia. Amoniak jest także trucizną gdyż zaburza w komórkach zwierząt i ludzi procesy aktywnego transportu. Ten związek wytwarzają bakterie z mocznika zawartego w moczu. Mocznik o wzorze chemicznym (NH2)2CO zawierając w swym składzie o wiele za dużo azotu (N) w stosunku do węgla © nie nadaje się dla mikroorganizmów jako bezpośrednie źródło węgla. Przecież to z węgla przede wszystkim są zbudowane wszystkie żywe organizmy i trzeba go w komórce wielokrotnie więcej aniżeli azotu. Stosunek C:N na korzy?ć węgla może poprawić system mikroorganizmów EM przez pozyskanie przyswajalnych form węgla w postaci cukrów prostych (glukoza, galaktoza, mannoza i ksyloza) z enzymatycznego rozkładu słomy zawartej w ściółce. W rezultacie zarówno mikroorganizmy zawarte w odchodach, jak i te pochodzące od EM zwiążą amoniak unieruchamiając go poprzez wbudowanie do swoich białek i kwasów nukleinowych. Bakterie propionowe i bakterie kwasu mlekowego zawarte w EM, po rozmnożeniu się w ściółce wytwarzają znaczne ilości kwasów organicznych, a wśród nich niewielką ilość lotnego kwasu mrówkowego i octowego. Gazowy amoniak, który ma charakter zasadowy jest natychmiast wiązany przez lotne kwasy i w postaci soli jest usuwany z powietrza. W podobny sposób można pozbyć się niemal natychmiast nie tylko uci?żliwego amoniaku z obór, ale również innych niemiłych zapachów. Wiązanie amoniaku jest tak skuteczne w zaszczepionej EM ściółce (zwłaszcza głębokiej), że praktycznie nie dochodzi do skażenia powietrza w oborze. Nasze, ludzkie i krowie receptory w nosie, których czułość jest dużo wyższa aniżeli najczulszych przyrządów, mogą to potwierdzić. Znaczna ilość azotu do struktur bakteryjnych i także ta w postaci kwasów organicznych, może być wywieziona na pole wraz z mierzwą. Mierzwa równocześnie zasili glebę w przyjazne mikroorganizmy, które potrafią współdziałać z lokalnymi, pożytecznymi mikroorganizmami i bronić je przed inwazją patogenów. Niektóre z tych szczepów wrócą kiedyś do obory wraz z zieloną paszą. Wraz z gnojowicą i mierzwą wracają na pola również mikroelementy takie jak kobalt, cynk, molibden i selen, które są zabierane z gleby wraz z plonami, a większość z nich nigdy nie wraca z powrotem. Obecnie wiele cennych minerałów via ścieki i rzeki uciekają nam do morza. Tak się dzieje już od setek i więcej lat, ale dotychczas nie zadano sobie trudu, aby sprawdzić na jak długo starczy to, co jeszcze w glebie pozostało. Być może, że skończyły się zasoby gleb niejednym polu. Czy ekonomiści i politycy forsujący intensywną uprawę o tym wiedzą? Myślę, że w chwili wolnej, na łonie natury powinni się tym zainteresować, bo oni i ich rodziny też mogą umrzeć wcześniej niż myślą. Mikroorganizmy w żwaczu są bankiem genów dla glebyZdrowe i odporne na ataki patogenów systemy mikroorganizmów, pochodzących z przewodów pokarmowych przeżuwaczy mogą posłużyć jako zaszczepka na polach uprawnych. Niejeden doświadczony rolnik zapytany, co sądzi o nawozach sztucznych, odpowie krótko – owszem, są dobre, gdyż szybko podnoszą plony, ale co gnój to gnój i nic tego nie zastąpi. W ekologicznym rolnictwie uprawa zbóż i okopowych powinna być skojarzona z hodowlą zwierząt, zwłaszcza przeżuwaczy, gdyż żwacz to przechowalnia i nasz bank genów dla mikroorganizmów. W przewodach pokarmowych przeżuwaczy przechowuje się zaszczepki mikroorganizmów potrzebnych w glebie. Mikrobiologiczny system fermentacyjny żwacza nie dopuszcza do rozwoju patogennych szczepów w przeciwieństwie do pól uprawnych, zwłaszcza monokultur. Na polach o niskiej zasobności próchnicy (mniejszej niż 3,5 proc.), która daje schronienie mikroorganizmom utrzymującym zdrową glebę, z łatwością dochodzi do dominacji patogennych organizmów. Należałoby tutaj nadmienić, że skład mikrobiologiczny żwacza jest inny niż ten w odchodach krowy, ponieważ znaczna część mikroorganizmów żwacza zostaje strawiona w dalszych segmentach przewodu pokarmowego. Wiele szczepów nie wytrzymuje silnie kwaśnego środowiska a także działania naturalnego detergentu, jakim są sole kwasów żółciowych. Lepszą zaszczepką dla ściółki jest ślina przeżuwającej krowy. Z tego chociażby powodu nie powinno się odbierać cielętom matczynych pieszczot. „Biurokratyczna” organizacja udostępniania zapisów kodowanych w genach przedłuża okres dostosowania się do nowej paszy. Dopiero teraz dochodzi do naszej świadomości konieczność współdziałania ze sobą świata mikroorganizmów – a to z powodu rozparcelowania puli genów odpowiedzialnych za degradację materii organicznej do różnych szczepów bakteryjnych. Same geny nie degradują materii organicznej, lecz są nosicielami zapisu struktury enzymów katalizujących ten proces. Dlatego enzymy słusznie nazywane są narzędziami biologicznymi przyrody. Dodajmy, że są to narzędzia wysoko wyspecjalizowane; w szczególności te, których zadaniem jest rozkład polisacharydów (spolimeryzowanych cukrów prostych). Jest bardzo dużo struktur polimerów cukrowych i do rozkładu każdej z nich niezbędne są specyficzne enzymy. Narzędziami tymi są wybiórczo wyposażone poszczególne szczepy mikroorganizmów. Wytwarzanie enzymów zaangażowanych we wstępną obróbkę pokarmu jest bardzo kosztowne i dlatego najczęściej są one wytwarzane na zapotrzebowanie po „złożeniu zamówienia w Genomie”. Tam zamówienie jest rozpatrywane pod względem aktualnych potrzeb komórki bakteryjnej i nie zawsze jest ono uwzględnione. Krowy na pastwisku mają sposobność utrzymania w dobrej formie swój przewód pokarmowyDoświadczeni hodowcy świadomie, bądź kierowani intuicją urozmaicają pokarm swoich zwierząt dając im swobodny dostęp do różnych roślin na pastwisku, co pozwala na utrzymanie w dobrej formie ich przewód pokarmy. Niektórzy dają do powąchania cielętom różnorodny pokarm, gdyż smak i zapach pokarmu zapisuje się w pamięci najsilniej właśnie w okresie młodości. Starsze zwierzęta, zwłaszcza te od młodości zamknięte w oborze i żywione jednostronnie można skłonić do zmiany jadłospisu tylko przegłodzeniem, zresztą nie tylko zwierzęta. Coś na ten temat wiedzą młode małżonki, które nierzadko dowiadują się od męża przy obiedzie, „że pierogi u mamy były lepsze”. Interesująca byłaby też informacja, dlaczego kozy chętnie zjadają papier (czasami tylko dla spróbowania), który jak wiadomo składa się z trudno strawnej celulozy. Nie samą paszą krowa żyjeDo celów spożywczych dopuszcza się mleko nieskażone mikroorganizmami chorobotwórczymi i posiadające walory organoleptyczne. Mleczarnie sprawdzają okresowo właściwości mleka od stałych dostawców. Większe gospodarstwa hodowlane są wyposażone w nowoczesne systemy udoju i odprowadzania mleka przewodami prosto od krowy do osobnego, sterylnie czystego pomieszczenia, gdzie jest schładzane w dużych zbiornikach. W dużych gospodarstwach jest też stały nadzór weterynaryjny oraz zatrudnieni są inni fachowcy jak: zootechnicy, inseminatorzy a także agronomowie produkujący zieloną paszę i kiszonki dla bydła. W małych gospodarstwach większość ich funkcji skupionych jest w jednej osobie – właścicielu gospodarstwa. Z oczywistych powodów mleczarnie preferują wielkich dostawców. Jednak to w małych gospodarstwach prowadzonych przez wykształconych rolników, posiadających mniej niż 100 krów, produkowane jest zdrowsze mleko. Składa się na to wiele przyczyn. Koncentracja dużej liczby krów w dużych oborach sprzyja rozprzestrzenianiu się chorób, a objawy niepokoju i stresu jednej sztuki łatwo udzielają się innym zwierzętom. Krowy spędzające całe życie na łańcuchu są pozbawione ruchu, różnorodności standardowo wytwarzanego pokarmu, dziennego światła w dostatecznym stopniu i podniet z otoczenia. Zwierzęta stają się nadpobudliwe i reagują stresem na niewielki zmiany, nową obsługę, inną paszę bądź nieznane odgłosy. Stare obory po PRG-ach, zaprojektowane dla mniejszych krów nie spełniają nowych wymogów. Zagęszczenie zwierząt jest niejednokrotnie tak duże, że nie wystarcza tam miejsca, aby zwierzęta mogły się położyć. Niedostateczna ilość światła sprawia, że są ospałe i apatyczne. Od ponad trzech dekad wiemy, że odpowiedzialna za to jest zwiększona produkcja melatoniny, zwana też hormonem stresu zimowego, ponieważ jej ilość we krwi zwiększa się z nastaniem krótkich dni. Szyszynkę, mały organ w mózgu wytwarzającym melatoninę, nazwano też trzecim okiem, gdyż pod wpływem światła zmniejsza się jej wytwarzanie. Melatonina, tak reklamowany przez firmy farmaceutyczne hormon, wprawdzie zwiększa apetyt u niektórych zwierząt, zwłaszcza tych, które przygotowują się do zimowego snu, to jednak hormon ten nie sprzyja prokreacji zwierząt. Wiedzą o tym z praktyki hodowcy kur niosek i dlatego oświetlają dodatkowo kurniki, aby zwiększyć ich nośność w krótkie, zimowe dni. Brak dostatecznego oświetlenia osłabia odporność immunologiczną zwierząt. Na odporność zwierząt wpływa też pasza uboga w makro i mikroelementy, takie jak jony cynku (Zn++), miedzi (Cu++) a także związki zawierające selen. Efektywne Mikroorganizmy (EM) wypierają patogeny z obór przyczyniaj?c się do polepszenia jakości mlekaRolą flory bakteryjnej w przewodzie pokarmowym jest również ochrona zwierzęcia przed mikroorganizmami patogennymi. Wzajemne zakażania się krów, zwłaszcza tak częste w przypadku zapalenia wymion, odbywa się zwykle za pośrednictwem ściółki. Widocznie flora bakteryjna przewodu trawiennego dopuszcza do rozwoju patogenów w kale. Jest to sygnał dla hodowcy, że trzeba zmienić sposób hodowania zwierzat. Zaszczepienie w oborach mikroorganizmów EM przynosi poprawę i zmniejsza liczbę nowych zachorowań. Jednak choroba wymion spowodowana głównie przez infekcje gronkowca złocistego tkwi w krowie i kliniczne symptomy mogą się objawić, gdy zwierzę będzie wyczerpane. Dobrym wskaąnikiem zdrowotności wymienia jest tzw. liczba komórek somatycznych przyjętego przez Unię Europejską (ang. Somatic cell count-SSC). Czy wysokowydajne krowy wymagają wzbogacania naturalnych pasz minerałami?Konsumenci mleka oczekują też, że niezbędne pierwiastki, które krowa pozyskuje z paszy, w swej bioprzyswajalnej formie znajdą się również w mleku. Wytwarzanie tego pokarmu, któremu natura przypisała określoną funkcję u młodych zwierząt jest uprzywilejowane u wszystkich ssaków. Wyposażenie składu mleka w białka bogate w egzogenne aminokwasy, witaminy i mikroelementy odbywa się niejednokrotnie kosztem organizmu jego wytwórcy- matki. Nie powinno nas dziwić, że wysokowydajne krowy szybko słabną. Weterynarzom i hodowcom większych stad znane są przypadki tzw. zalegania krów. Zasłabnięcie krowy po ocieleniu jest przyczyną, że nie może ona wstać, co uniemożliwia jej dojenie. Mimo różnych zabiegów weterynarza, polegające głównie na podawaniu magnezu takie sztuki nie zawsze udaje się uratować. Wysokowydajne krowy dostarczające ponad 6000 litrów mleka rocznie są tak dalece genetycznie wyselekcjonowane, że naturalne pasze nie są w stanie pokryć ich znacznego zapotrzebowania na mikroelementy i witaminy. Dla przykładu, mleko powinno zawierać,co najmniej 4 mg Zn w jednym litrze (zapotrzebowanie człowieka wynosi 15 mg Zn dziennie). Zatem do wytworzenia 20 litrów mleka potrzeba 80 mg Zn. Na potrzeby organizmu krowy oraz mikroorganizmów w żwaczu potrzeba drugie tyle. Otóż, żadna zielona pasza nie zawiera dziennej racji (ok. 50 kg) tyle cynku. Nawet, jeśli pochodzi z gleb bogatych w ten minerał. Podobnie przedstawia się zawartość innych niezbędnych mikroelementów w zielonej paszy. Zatem te krowy są skazane na wzbogaconą minerałami paszę. Rozsądniej byłoby ograniczyć wydajność produkcji mleka z korzyścią dla jego jakości oraz zdrowia krów. Ale czy obecnie hodowane krowy zmajstrowane przez genetyków do tego się nadają? Krowy wysokowydajne, nieotrzymujące wzbogaconej minerałami i witaminami paszy zużywają się już po trzecim cielęciu; czego pierwszym objawem jest trudność w zacieleniu. Dodać należy, że brak wiedzy dostatecznie udokumentowanej badaniami o żywieniu mineralnym jest często przyczyną ich przedawkowania. Jest to również wynikiem tego, że rozłożoną na kilka godzin dzienną dawkę minerału, jaką otrzymuje przeżuwacz w naturze, chce się załatwić jednorazowo, od razu na kilka dni. Żwacz krowy można przyrównać, do fermentatora pracującego w systemie ciągłym. Do takiego fermentatora wprowadza się niezbędne składniki mineralne w miarę jak są zużywane przez przeprowadzające fermentację mikroorganizmy. Nadmiar choćby jednego z nich wpływa negatywnie na przyswajanie innych. I tak na przykład w naszym laboratorium ustalono w eksperymencie z bakteriami propionowymi pochodzącymi ze żwacza, że już niewielkie ilości stężenia jonów manganu (Mn2+) przeszkadzają im w pobieraniu kobaltu, jak wiemy metalu niezbędnego w strukturze witaminy B12. Witamina B12 jest kluczem do zachowania prawidłowej flory bakteryjnej w żwaczu. Kobalt jest bardzo rzadkim pierwiastkiem i występuje w glebie w ilościach wielokrotnie mniejszych aniżeli inne metale, a w niektórych glebach jest prawie nieobecny. Jego brak na dużych obszarach Australii był przyczyną padnięcia w latach 30 ubiegłego stulecia milionów sztuk owiec. Potrzebę włączenia do diety krów jonów kobaltu odkrył również w roku 1946 weterynarz wojskowy Armii Kościuszkowskiej dr Tadeusz Podbielski. Pewne rejony w okolicy Międzyrzecza, gdzie rozpoczął praktykę leczenie zwierząt są, jak się potem okazało, ubogie w kobalt. Przywiezione zza Buga zdrowe krowy emigrantów traciły apetyt i cherlały w oczach z miesiąca na miesiąc, a małe dzieci, które piły ich mleko, źle rozwijały się fizycznie i umysłowo. Po wielu próbach z różnymi metalami, za sugestią Feliksa Terlikowskiego, profesora Wyższej Szkoły Rolniczej w Poznaniu, dr Podbielski zastosował z powodzeniem kobalt do leczenia wynędzniałych krów. Należałoby tu dodać, że był to okres, kiedy nie znano jeszcze witaminy B12. Praktycznie żaden dziko żyjący przeżuwacz nie utrzyma się na obszarach ubogich w kobalt. Metal ten jest absolutnie potrzebny tym mikroorganizmom, które wytwarzają witaminę B12, gdyż wchodzi w jej skład . Zaś witaminy B12 potrzebują wszystkie mikroorganizmy żwacza, gdyż jest ona istotnym składnikiem około 10 różnych enzymów. Potrzebna jest również krowie do metabolizowania kwasu propionowego w wątrobie i powielenia materiału genetycznego przy podziale komórki; potrzebna cielęciu w mleku i nam konsumentom mleka. Jak już wcześniej wspomniano, bez witaminy B12 komórki zwierzęce i bakteryjne nie podzielą się. Z tego też powodu niski poziom witaminy B12 we krwi krowy może być wskazówką trudności w zacieleniu krów. Należy tu dodać, że same jony kobaltu raczej nie są wymagane przez organizm ssaka, gdyż witaminę B12 wytwarzają tylko bakterie. Reasumując należy się zastanowić, jaką wybrać formę dostarczania wysokowydajnym krowom zwiększonych porcji niezbędnych mikro i makroelementów. Są one bardzo potrzebne nie tylko mikroorganizmom i krowom, ale także nam, konsumentom mleka. Nie ma chyba takich wśród nas, którzy chcieliby pić niepełnowartościowe i rozcieńczone mleko, chyba, że są to ekonomiści, którzy forsują w imię większych zysków genetycznie zmajstrowane krowie monstra. |


